Tuesday, 4 November 2014

Dream, a little dream of me… ♥

                                                                    



 Od czasów wczesnego dzieciństwa marzyłam o podróży w czasie. Swoje pierwsze dziecięce rozczarowanie ( oczywiście zaraz po odkryciu, że przeuroczy brodaty starszy pan w czerwonym ubranku to tylko wykorzystanie mojej naiwności, a raczej wyimaginowana wyobraźnia poprzednich pokoleń. Jednak Świętego Mikołaja zostawmy póki co w spokoju. 6 grudnia już niedługo, niech spokojnie szykuje prezenty :) )przeżyłam właśnie wtedy, gdy dowiedziałam się, że prawdopodobnie nigdy nie będę mogła zamieszkać w ogromnym pałacu w  XIX Anglii, jak główna bohaterka ulubionej książki mojego dzieciństwa .
Dziś ( choć zafascynowanie długowłosymi księżniczkami rodem z bajek Disney'a i powieści Frances Hodgson Burnett PRAWIE całkiem mi minęło < zaznaczam, że nadal nie miałabym nic przeciwko życiu w epoce, kiedy tworzył Goethe czy Schubert, a Panie w długich sukniach z eleganckimi kapeluszami przechadzały się po ulicach,  ale o tym jeszcze wkrótce porozmawiamy… właściwie ja napiszę, a wy mam nadzieję przeczytacie :)  >)  ,gdybym miała możliwość podróży w czasie w pierwszej kolejności przeniosłabym się w lata 50. ubiegłego stulecia. Jest to czas, w którym powstawały moje ulubione czarno-białe filmy ( dodam tylko , że mogłabym bez końca oglądać ,, Śniadanie u Tiffany'ego " , swoją drogą Blake Edwards zasługuje na miano geniusza z 2 powodów, z których pierwszy jest chyba oczywisty dla każdego, kto choć raz obejrzał ,, Śniadanie ''  ( mam nadzieję, że tych, którzy mogą się tym poszczycić jest tu jak najwięcej… jeśli jednak ktoś z Was jeszcze tego nie zrobił… z całego serca polecam, na pewno nie będziecie żałować :) ) 2 z wspomnianych *powodów * jest kreacja fenomenalnej pod każdym względem Audrey Hepburn < dla niewtajemniczonych filmowej Holly > .  Uwielbiam klimat starych filmów, piosenki Franka Sinatry, czy Doris Day, zdjęcia pań w ubraniach, makijażach i fryzurach w stylu pin- up w towarzystwie eleganckich mężczyzn w garniturach na tle błyszczących Cadillaców Eldorado … Poświęciłabym bardzo wiele , by chociaż na kilka godzin znaleźć się w Los Angeles z lat 50-tych, wypić kawę z Audrey Hepburn i odwiedzić studio Bruno Bernarda.
Niemożliwe czasem staje się możliwe . Wprawdzie podróż w czasie jest nierealna, ale na szczęście istnieją miejsca, w których czas zdaje się płynąć wolniej, lub nawet całkowicie zatrzymać. Odniosłam takie wrażenie przy okazji wizyty w Rzymie czy Wenecji , ale ostatnio w ramach moich  jesiennych wojaży odkryłam nowe, cudowne stare, urokliwe miasteczko- słowacki Bardejov i natychmiast zapałałam do niego miłością. Stare miasto pełne uroczych kamieniczek, kawiarenek i sklepików wygląda szczególnie pięknie jesienią. Nie bez przyczyny pewnego pięknego dnia zawitali tu Beatelsi.
Na zakończenie tego przydługiego wpisu ( przygotujcie się na to, że od czasu do czasu będą się tu takie pojawiać; czasami lubię sobie dłużej pogadać) zostawiam Was ze zdjęciami ;) W tle piękny Bardejov! ♥ 
                                                                             ♥ ♥ ♥
When I was a child , I dreamed  about travelling to the past. My first childish dissapointment was of course , when I discovered , Santa Claus lives just in my imagination , but the next time… when I realised, I can go to NY, or Paris, and everywhere I want ( I should say ,, I' d like to " , cause it's still on my wishlist ), but I can't travel to the times from Walt Disney' s movies, or Frances Hodgson Burnett' s novels . 
Todays, thought my fascination with being princess and living in big, beautiful palace passed ( Of course I' don't mind living in 19th century , when women in long dresses with elegant umbrellas were rounded toddle streets < but we'll talk 'bout it soon… and indeed I'll write and hope, You' ll read :)  > )  
If I could travel to the past, I' d go to the 50's Los Angeles. That was a time , when arised my favourite old romantic movies, like absolutely the best ,, Breakfast at Tiffany's " ) I' d drink coffey with Audrey Hepburn and visit Bernard of Hollywood' s studio . 
It isn' t possible, of course, but there are places , when time seems to be stopped. Yesterday I discovered a little , lovely town- slovakian Bardejov. Beautiful oldtown, amazing little houses, reastaurants and shops. Not without a reason The Beatles came here one day . 
                                                                            ♥ ♥ ♥




















                                                                                                                                                      Love , Marthisse ♥ ♥ ♥




12 comments :

Anonymous said...

Żabo, kiedy nowy wpis?!?
Wiem, że duuuuużo obowiązków, ale chętnie poczytam Twoje notki :*
A... i jesteś ładniutka :3
Żabo :*

Bisma Rauf said...

Wow..u look gorgeous!

Emily Chavous said...

Pretty little outfit! Love the skirt on you :)
faitboum.com

ELISA said...

this is something I would like to wear!
Nameless Fashion Blog

Marta Bartczak said...

Spódniczka jest rewelacyjna ;)

hooneyyy said...

piękne zdjęcia :)
mój blog, hooneyyy

saralookbook · Theprettythings said...

SUPER CUTE BAG ! ;D

kisses !

saralookbook.blogspot.com

Lary Mello said...

you look rad!! love your skirt!
http://www.tastemycloset.com/

Anett B said...

You look like a doll in this pastel outfit! Love it!

Bella Pummarola

By Marthisse said...

by marthisse

Jessica Gordon said...

Gorgeous

Jessica Gordon said...

Gorgeous :) xx